Dzień Dziecka 2010

14 czerwca 2010

Gry i zabawy podczas święta najmłodszych

W tym roku pogoda pokrzyżowała plany związane z obchodami dnia dziecka. Deszczowa, pochmurna aura sprawiła, że odpadła koncepcja gier i zabaw na swieżym powietrzu, a taka była tradycja w trzcińskiej placówce. Miejsce corocznego ogniska zastapił zwykły grill.

 

 Pomimo tego na dzieci czekało kilka atrakcji. Po godzinie 15 Zastępca Dyrektora p. Lidia Tomin powitała wszystkich zebranych w stołówce i składając życzenia zachęciła do udziału w przewidzianych zawodach.

Pierwszą konkurencją rozgrywaną w tym dniu był turniej par w piłkarzyki. Zgosiła sie duża liczba osób, począwszy od małej Nikoli, a na wychowawcach kończąc.

W zaciętej rywalizacji nie zabrakło niespodzianek. Zwycięzcami turnieju i posiadaczami pucharu ufundowanego przez nasze Stowarzyszenie okazali się Kasia i p. Marcin, którzy w filnale pokonali rodzeństwo Andżelikę i Briana.

 

W czasie rozgrywek w piłkarzyki odbywały sie też konkursy indywidualne prowadzone przez p. Magdę i Anitę.

Było wiele konkurencji, które wywołały emocje i śmiech zarówno uczestników jak i kibiców.

Mistrzowie tańca mogli sie sprawdzić w pląsach z balonem i tańcu na gazecie. Ta druga konkurencja była o tyle utrudniona,że starsza osoba musiała tanczyć trzymając na rękach młodszą koleżankę lub kolegę.

 Inne rozgrywane konkursy to np. rzut piłką do celu, przejście pod patykiem.

Wiele smiechu wywołała jedna z ostatnich zabaw, a mianowicie jedzenie jogurtu z zamkniętymi oczami. Sprawa była o tyle utrudniona, że karmiono osobę siedząca na przeciw. Startujące w tej kategorii dziewczęta Andżelika i Kasia miały duże problemy z nakarmieniem siebie nawzajem ,a z kolei przyglądajaca się temu publiczność pękała ze śmiechu.

Ostatnią indywidualną konkurencją był ubranie się "na cebulę". Zabawa polegała  na włożeniu na siebie jak największej liczby bluz. Odbywało sie to na czas. Bezkonkurencyjny okazał sie w tym przypadku Kamil.

Wszyscy zwycięzcy i uczestnicy poszczególnych konkursów otrzymywali nagrody, którymi były słodycze, maskotki i przybory szkolne.

Po zakończeniu zabaw indywidualnych, chętni wzięli udział w kalamburach. Podzieleni na dwie grupy wychowankowie toczyli zaciętą rywaliozację o  zwycięstwo.

Trzeba przyznać, że dzieciaki miały niesamowite pomysły pokazując zadane słowa.

Na przykład Oskar w dosyć oryginalny sposób pokazywał tabliczkę czekolady.

a Witek nie miał zachamowań pokazując jedno ze zwierząt.

Ciekawe kto zgadnie co miał na myśli...?

Konkurs kalamburowy zakończył sie  remisem. Wszyscy uczestnicy zostali nagrodzeni.

Na sam koniec imprezy wyświetlono na "telebimie" jedną z nowych bajek.

W tym czasie wychowawcy przygotowali na kolację kiełbaski z grilla.

Kolejny dzień dziecka przeszedł w ten sposób do historii, oby w przyszłym roku pogoda bardziej dopisała.